piątek, 1 stycznia 2016

Hej kolęda, kolęda!


W ostatni dzień roku, wszyscy bracia postulanci zjechali się po przerwie świątecznej na klasztorne włości, gdzie zostali przywitani z należytą franciszkanom serdecznością. Choć czerwonych dywanów nie rozłożono, Oskarów nie rozdano i nie noszono przybyłych braci na rekach, to jednak wyczuwało się serdeczność i zauważało radość tubylczych Ojców. Tego też dnia, o północy w klasztornym ogrodzie wraz z parafianami Kobylina, jak przystało na mnichów, w sposób spokojny aczkolwiek niemniej radosny i okraszony sztucznymi ogniami, przywitano Nowy Rok 2016, składając sobie życzenia, życząc pomyślności i wszelkiego Bożego Błogosławieństwa. Tak właśnie rozpoczęliśmy Nowy Rok w klasztornych murach. Następnie po wszelkich ogrodowych harcach, spokojnym, lecz żwawym krokiem, bracia postulanci wraz z Ojcami udali się na odpoczynek, ładując tym samym baterie na kolejny dzień, który zapowiadał się niemniej ciekawie.


Następnego dnia, tj. w Nowy Rok 2016, po porannych modlitwach, Mszy Świętej i uroczystym śniadaniu oraz wypiciu aromatycznej kawy, której zapach wyczuwany był w całym klasztorze, rozpoczęła się wewnątrz-klasztorna kolęda, która przeprowadzona została przez Ojca Prowincjała, Antonina Brząkalika. Z pietyzmem i oddaniem, Ojciec przechodził do wskazywanych kolejno pomieszczeń, w których czyniąc znak Krzyża Świętego, następnie kropił je wodą święconą i okadzał kadzidłem. Dym kadzidła unosząc się wnikał w klasztorne mury, zaś z ust ojców i braci dobiegały dźwięki znanych polskich kolęd. Wszystko odbywało się w atmosferze skupienia i wewnętrznej radości, niczym w betlejemskiej stajence. Po udanym i radosnym kolędowaniu, bracia postulanci udali się do swoich obowiązków parafialnych, zaś wieczorem przy wspólnym stole biesiadowali i dzielili się wrażeniami wyniesionymi z rodzinnego wigilijnego stołu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz